Kiedy tak naprawdę kształtują się nasze cele, kiedy stawiamy fundamenty, które mają utrzymać nas przez całe życie? Czy jest na to jakaś odpowiednia chwila? A może taki moment przychodzi dopiero wtedy, gdy doświadczymy życiowego kryzysu?

Czy tak jak główny bohater „Wizyty” autorstwa Radosława Paczochy, wyreżyserowanej przez Agnieszkę Maskovic, na „zakręcie” znajdziemy się dopiero po ukończeniu trzydziestu lat? Co jest w tym wieku tak wyjątkowego, że właśnie wtedy zaczynamy intensywnie rozmyślać nad swoim życiem? Bo coś jest na pewno. Przekonujemy się o tym, śledząc rozterki głównego bohatera „Wizyty” - granego przez Dawida Ogrodnika. Przykładów takich nie brakuje również w literaturze, wystarczy sięgnąć do „Boskiej Komedii” Dantego czy „Procesu” Franza Kafki.


Jurek to trzydziestotrzyletni, rozwiedziony i bezrobotny mężczyzna, który nie potrafi ruszyć do przodu, ponieważ ciągle nie uporał się z przeszłością. Śmierć bliskich mu osób: najlepszego przyjaciela oraz dziewczyny, których, w trakcie jego nieobecności spowodowanej studiami, połączył romans oraz babci – ogromnego autorytetu Jurka, wywarły na bohatera ogromny wpływ. Problematyczna jest również jego relacja z rodzicami; teoretycznie są mu najbliżsi, ale w rzeczywistości nie potrafi z nimi żyć.

Wizyta w rodzinnym mieście, odwiedziny na cmentarzu oraz udział w spotkaniu w dawnej szkole, z okazji 15-lecia matury, są dla niego momentem zawieszenia między przeszłością a przyszłością. Zatrzymał się w miejscu i w czasie, nie wie gdzie dalej iść, co zrobić ze swoim życiem. Zbyt często oglądał się za siebie. Sprawiło to, że nie wie jak się zdystansować i otworzyć nowy rozdział.

Czy my w naszym życiu czasami nie robimy podobnie? Rozpamiętujemy dawne winy i idealizujemy przeszłość, której tak naprawdę do doskonałości wiele brakowało. Tak jak główny bohater często zapominamy, jak wiele może być jeszcze przed nami, bo wszystko zależy od nas. Nie da się zmienić przeszłości, ale mamy wpływ na to, co dopiero nastąpi.

Częściowo komediowa forma przekazu ma nam uzmysłowić tragiczną sytuację Jurka oraz ludzi mu podobnych. Życie człowieka to ciągła podróż, co w filmie symbolizuje motyw pociągu. Czasem trzeba zawrócić, żeby pójść naprzód. Nie można jednak nieustannie otaczać się duchami przeszłości i analizować „co by było gdyby”, ale wyciągać z niej wnioski, by nie popełniać więcej tych samych błędów.

„Wizyta” pokazuje, że uporanie się z tym, co było, jest warunkiem bycia szczęśliwym, żyjącym w zgodzie z samym sobą. Do przeszłości wracajmy. Odwiedzając rodzinne strony, dom, rodziców, groby naszych bliskich. Nie zapominajmy skąd pochodzimy, co przeżyliśmy i co nas ukształtowało, jednak niech będzie to przydatny bagaż doświadczeń, a nie męczący ciężar. „Teraz” zależy tylko i wyłącznie od nas. Takie proste, ale jak ważne.

Weronika Mikulak, Paweł Perz