Który to już raz teatr z Legnicy przywiózł świetnie zagrane i spójne przedstawienie i niemal jak zwykle takie, z którym warto się posprzeczać?

Widownia poprzecinana jest pomostami, z jakich skacze się do wody lub łowi ryby, akcja toczy się właśnie na nich, bo to sielska wieś nad jeziorem, jej mieszkańcy skupieni są wokół swojego proboszcza (Ksiądz Maciej – Mateusz Krzyk). Prowadzą niemal wzorcowe wspólnotowe życie. Oni go zapraszają na imieniny, on z nimi w zespole gra sakrometalfolk, oni z nim na polowe msze, on im wsparcie, gdy w życiu coś nie idzie.

Nie wszystkie owieczki są w tym stadzie. Od początku na uboczu trzyma się Alina zwana Linką (Magda Skiba). Cały czas z aparatem fotograficznym, ma dwoje dzieci z mężem – pijakiem (Bartosz Bulanda). Gdy w pobliżu jest ksiądz, staje się spięta. Często spotyka się z Anitą (Magda Biegańska), która z rzadka zagląda do kościoła. Zajęta jest robieniem kariery i wychowaniem córki. Ostatnio ma z nią problemy, dziecko dziwnie się zachowuje, a w gazetach tyle się pisze o dzieciach wykorzystanych przez księży na spotkaniach oazowych i przy innych okazjach. Słysząc o tym, Linka decyduje się na ujawnienie swoich wspomnień z wizyt na plebanii w dzieciństwie, gdy chroniła się tam przed zapijaczonym ojcem.

Legniccy aktorzy znakomicie pokazali małą zbiorowość i to, jak destrukcyjnie działają na nią niezbyt jasne zarzuty, które padają w czasie, gdy ksiądz Maciej przechodzi kryzys wiary. W powietrzu wisi coś, co uruchomiło już ciąg zdarzeń. Nie da się ich zatrzymać, mimo że problemy córki Anity okażą się nie związane ani z księdzem ani z młodzieńczym buntem.

Sztuka nie dopowiada wszystkiego do końca. Można ją różnie rozumieć. Że Maciej nie był powołany, decyzję podjął pod wpływem impulsu, na przekór matce, bo nie chciał być lekarzem jak ojciec. Że między nim a Linką, gdy mieli styczność po raz drugi – ona była już mężatką, on miał przerwę w seminarium – bardzo poważnie „zaiskrzyło”. A może to Lince tak się zdawało i próbuje do tego uciec z nieudanego małżeństwa?

Paweł Kamza ładnie odnosi swoją historię do „Pieśni nad Pieśniami”. Można ją też odnieść do gazetowych doniesień o księżach - pedofilach. Widać wtedy, że ona sama „coś zawiesza w powietrzu”. Księża opowiadają o tym tak: „Kiedy na pielgrzymce z młodzieżą ktoś się przewróci, to nie pomagam mu, wołam kogoś świeckiego. Boję się podejrzeń” (cytat niedosłowny, ale autentyczny).

Mimo tych zastrzeżeń, w moich opublikowanych gdzieś tu spekulacjach o kandydatach do nagród zmienia się kolejność. Druga wśród aktorek jest teraz Magda Skiba za Linkę - kobietę z tajemnicą, która nie wiadomo dokąd ją zaprowadzi.

Wojciech Cydzik