Już zanim weszłam do teatru, zostałam przywitana przez grupę pełnych entuzjazmu, sympatycznych ludzi. Podchodzili do każdej osoby zmierzającej do Teatru Nowego i pytali o kraj, w którym chciałaby zamieszkać lub spędzić wakacje i o przyczyny takiej decyzji. Pomysł od razu przypadł mi do gustu i nasunął temat spektaklu. PATRIOTYZM – moja pierwsza myśl. Prawdę mówiąc przeraziła mnie ona, bo pewnie będzie marudzenie, będzie nudno i zbyt poważnie. Ale, całe szczęście, myliłam się.

CZYTAJ WIĘCEJ

Pojęcie polskości w jakiejkolwiek dziedzinie sztuki jest przedstawiane ostatnimi czasy niezwykle jednostronnie, a przez to sztampowo. Wiadomo – zawiść galopująca wraz z zazdrością i wszechobecne mentalne zacofanie. Podawanie dokładnych przykładów jest zbędne, myślę, że każdemu z nas momentalnie pojawia się przed oczami jeden z wielu przedstawicieli takiego nurtu. A jak do tego ustosunkowują się twórcy spektaklu „Jasiu albo polish joke” ? Na szczęście, jest trochę inaczej.

CZYTAJ WIĘCEJ

Zmęczenie i otępienie. Jesienne słońce, zapach z budki z kebabem podczas czekania na tramwaj, szczypta sarmatyzmu, niewypastowanych butów i kolorowych słuchawek. Obrazy tworzące coś, co określamy słowami „codziennie”,„moje”,„życie”,„widzę”,„otoczenie”. Kraj, ojczyzna, to też nasza codzienność. Czy ją czujemy, czy nie, czy słuchamy radia ZET, czy nie, czy jesteśmy prawi czy lewi, „tak, nie, nie wiem, jestem po lobotomii”, czy jesteśmy z tego dumni, czy... się tego wstydzimy.

CZYTAJ WIĘCEJ

„Twardy gnat, martwy świat”, to spektakl, którego na pewno nie da się zamknąć w żadnych ramach konwencji. To nie monodram, nie musical, nie spektakl plastyczny ani nie pantomima. To kolosalny mix wszystkich chwytów i rodzajów, groteska, spektakl w spektaklu, Hiob, śpiewające warzywa i ogromy baton „Mars”. Czy wrzucenie wszystkiego do jednego wora opatrzonego metką z tytułem sztuki, to nie tak, jakby odbioru przedstawienia nie ułatwiało nam w końcu nic? 

CZYTAJ WIĘCEJ

Dzisiaj po raz pierwszy było mi dane obejrzeć spektakl Teatru im. Stefana Żeromskiego w Kielcach. I o dziwo zamiast jednego zobaczyłam dwa różne spektakle, zupełnie bez sensu ze sobą połączone. Koleżanka mi podpowiada, że to ponoć był jeden, ale gdy wracam myślami do tego, co działo się na scenie jestem przekonana, że to pomyłka. To musiały być dwa różne spektakle.

CZYTAJ WIĘCEJ